Czarno na Kreatywnym
  • Strona główna
  • O nas
  • Współprace
  • Patronaty
  • Gatunki
    • Romans
    • Literatura obyczajowa
    • Thriller
    • Kryminał
    • Sensacja
  • Kreatywne grafiki
  • Napisz do nas

Podobno niedorozwój i upośledzenie często kojarzone jest z niedoborem. W przypadku zespołu Downa jest zupełnie odwrotnie – tu występuje nadmiar. Nadmiar chromosomów, które potrafią wywrócić życie wielu osób do góry nogami i żaden z nich od pierwszej chwili nie cieszy się, że ma czegoś więcej.

„Poczwarka” to książka, która rozerwała mi serce i przeczołgała po polu minowym lata temu, ale do tej pory pamiętam każdy szczegół i każdą łzę spływającą na moim policzku. Początkowo historia ukazuje obraz niczym z bajki – Adam i Ewa to trzydziestoletnie małżeństwo z planem na życie, w którym nie ma miejsca na pomyłki, błędy i wpadki. Jest za to miejsce na duży dom, wspólne zestarzenie i idealnego potomka. Jednak zamiast wyśnionego aniołka z jasnymi oczami i włoskami niczym z obrazka, na świat przychodzi Muminek, znany również jako Myszka. Początkowy strach i niedowierzanie pchnie ich w stronę oddania dziecka do adopcji, bo przecież niepełnosprawne dziecko burzy rajski obraz idealnej rodziny, której każdy mógłby im zazdrościć. W ostatniej chwili w Ewie budzą się uczucia i postanawia zabrać dziewczynkę do domu, rozpoczynając najważniejszą przygodę ich dotychczasowego życia. 

Albo Dary były nie dość dobre, albo ludzie nie rozumieli, dlaczego zostali wybrani, by je otrzymać.

Starannie zbudowany i zaplanowany w każdym detalu świat Adama runie, a on sam zamyka się w sobie, izolując jednocześnie od żony i córki, nie mogąc poradzić sobie z całą sytuacją. Jego miejsce w sypialni na wielkim łóżku zostaje zajęte przez niepełnosprawną Myszkę, która każdego dnia uczy matkę odnalezienia się w nowej roli, rozbudzając w jej sercu uczucia względem dziewczynki, o które sama się nie podejrzewała. Uczy się kochać i rozumieć świat dorastającego dziecka, które wszystko odbiera zupełnie inaczej niż jej rówieśnicy. Gdy podrosła, jej ulubionym miejscem zabaw stał się strych, na którym pomaga Bogu w stworzeniu nowego świata. Biblijne wstawki od autorki nadają powieści swoistej magii i pomagają spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. 

Czy świat powinien być pełen ludzi doskonałych genetycznie, czy ludzi szczęśliwych? 

Terakowska w swojej książce idealnie zarysowała podejście rodziców, którzy nie byli przygotowani na przyjęcie do swojego życia niepełnosprawnego dziecka, pokazując jednocześnie, że każdy człowiek inaczej reaguje na takie sprawy. Ojciec, który izoluje się, czasami podglądając córkę przez szparę w drzwiach i próbuje dowiedzieć się, przez czyje geny jego wymarzone dziecko nie jest takie idealne, jakie być powinno. Oraz matka, żyjąca z dnia na dzień bez cienia nadziei, że coś jeszcze może się zmienić i ogarnięta wstydem, gdy Myszka zalicza kolejne wpadki jak ta, gdy zniknęła z oczy kobiety w supermarkecie i rozebrała się, ściągając na siebie uwagę innych klientów.


„Poczwarka” nie jest powieścią łatwą. Jest bolesnym przedstawieniem prawdy, otwierającym oczy na sprawy, o których na co dzień się nie myśli. Pokazuje, jak ciężkie jest wychowanie chorego malucha, a także jak na taką osobę reaguje społeczeństwo. Czytanie tej książki zwyczajnie boli; nie ze względu na bohaterów, styl czy biblijne wstawki, ale na przymus zastanowienia się co my byśmy zrobili w takiej sytuacji oraz empatię, którą czuje się do wszystkich, nawet do ojca, który początkowo wycofany, okazuje się człowiekiem z tajemnicami i naznaczonym przez przeszłość. Zaskakujące jest również zakończenie, które jednocześnie łamie zniszczone już serce, a z drugiej strony przynosi ulgę i swego rodzaju szczęście. Książka idealnie wpasuje się w tematykę nadchodzącej coraz szybciej jesieni, a ja polecam przygotować paczkę chusteczek oraz kubek herbaty, który ulży ściśniętemu gardłu przy czytaniu. 

OPIS: Adam i Ewa, bohaterowie powieści, żyją prawie jak w serialu. Mają po trzydzieści lat i starannie opracowany rodzinny biznesplan . Ład ich świata burzy pojawienie się córeczki, innej, niż oczekiwali. Mężczyzna i kobieta każde na swój sposób poznają to nowe życie. Między odrzuceniem a miłością kryje się niejedna tajemnica.



Tytuł: Poczwarka
Autor:  Dorota Terakowska
Ilość stron: 322
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Kategoria: Literatura piękna, dramat
Wydanie: 2001








Elton John to naprawdę ciekawa postać; jego historia jest bardzo emocjonująca oraz wciągająca. Osobiście nie znam za bardzo tego muzyka, ale kojarzę go z pięknej piosenki do filmu "Król Lew,, oraz z "I'm still standing,,. Gdy oglądałam film to było mi bardzo przykro z powodu tego, że nie poznałam jego historii wcześniej, jak i z powodu nie znania tworzonej przez niego muzyki. Piosenki jego autorstwa niesamowicie przypadły mi do gustu, a na dwóch z nich poleciały łzy wzruszenia; były one niesamowicie emocjonalne. Film okazał się nawet lepszy od filmu o słynnym zespole “Queen,, ponieważ omawiana dziś produkcja pokazywała wiele i nie posiadała ani grama nudy, a sceny ukazujące seksualność głównej postaci nie były aż tak dziwne. Bywały jednak takie, które zmuszały widza do zastanowienia się nad właśnie obejrzanym fragmentem. Od dawna wiedziałam o homoseksualizmie Eltona, ale gdy zobaczyłam kiedyś zdjęcie z jego dziećmi to pomyślałam, że chyba byłam w błędzie i nie był on gejem. Film jednak stuprocentowo upewnił mnie w przekonaniu, że nim jest i oczywiście nic do tego nie mam, tylko nie znałam życia Eltona i byłam troszkę zaskoczona. Może teraz powiem coś o aktorach, których znów świetnie dobrali tak jak było to w filmie o Freddym. Wszyscy byli świetni i bardzo pięknie śpiewali. To było kompletne przeciwieństwo nieudanej Mamma Mii. W tym filmie widać było pasję oraz zaangażowanie, co wpływało na jego odbiór. Aktor odgrywający Eltona był cudowny, jednak według mnie był odrobinę przystojniejszy niż pierwowzór.




Zazwyczaj płaczę jedynie na romansach, ale ostatnio coraz częściej zdarza mi się podczas oglądania filmów biograficznych. Spowodowane jest to tym, że zwyczajnie czuję smutek i żal w stosunku do osób, których historie opowiadane są w taki sposób. Przykro mi oglądać opowieści o postaciach pochodzących w większości z rodzin patologicznych, gdzie alkohol lał się strumieniami, a nawet stawał się ważniejszy od jedzenia. Elton był w podobnej sytuacji, gdzie widać było brak jakiegokolwiek przywiązania oraz miłości ze strony jego rodziców, co łamało serce.
Pozwolę sobie teraz przejść do scen, które mogą powodować mieszane uczucia, mianowicie o takie, ukazujące stosunki seksualne między dwoma homoseksualnymi mężczyznami. Dla niektórych zbliżenie to sprawa delikatna oraz dość prywatna - dotyczy to również gwiazd, chociaż ich pojęcie prywatności jest zupełnie inne. Delikatne jest też poruszanie tematu seksualnych uniesień osób o odmiennej orientacji, które na ekranie ukazane muszą zostać z odpowiednim podejściem. W tym filmie zrobiono to naprawdę przyzwoicie, co podniosło jego poziom oraz moje wrażenia. Warto też wspomnieć o jeszcze jednym pozytywnym aspekcie, mianowicie o akcent jednego z aktorów. Był on dość dziwny, jednak niesamowicie intrygujący i przyjemnie się go słuchało, jak i oglądało profesjonalną grę. 



W opinii ogólnej muszę stwierdzić, że naprawdę podobało mi się bardzo wiele rzeczy. Elton przypomina mnie pod wieloma względami, na przykład w sposobie ukazywania emocji oraz z jego tendencją do szybkiego zakochiwania się. Oboje nie panujemy nad emocjami; wybuchamy śmiechem w nieodpowiednim momencie lub szybko stajemy się nerwowi. Jesteśmy również bardzo podobni pod względem zapominalstwa. Jeśli jeszcze nie wywnioskowaliście tego z mojej recenzji, film ten był stworzony na naprawdę wysokim poziomie. Bardzo mocno polecam go każdemu, nawet osobom mających niewielką wiedzę o Eltonie.


OPIS:  Historia życia Eltona Johna ukazująca artystę od jego najmłodszych lat w Królewskiej Akademii Muzycznej po długoletnią współpracę z autorem tekstów, Berniem Taupinem. Spektakularna muzyczna fantazja na temat Eltona Johna, jego niesamowitego życia i być może najważniejszego okresu w jego życiu - przełomu, który zadecydował, że znamy go jako kolorowego ptaka popkultury. Na ekranie zobaczymy szaloną podróż, jaką była transformacja nieśmiałego genialnego pianisty Reginalda Dwighta w międzynarodową supergwiazdę Eltona Johna. Ta inspirująca opowieść - z największymi piosenkami Eltona Johna i Taronem Egertonem w roli głównej - opowiada uniwersalną historię chłopaka z przedmieść, który stał się ikoną popkultury.






Gatunek: biograficzny / dramat / fantasy
Produkcja: Wielka Brytania
Rok produkcji: 2019
Reżyseria: Dexter Fletcher
Scenariusz: Lee Hall
   



Gdyby słowniki miały obrazki, to pod pojęciem „Raju” dla mnie powinno być zdjęcie z Hawajów. Kolorowe drinki, piaszczyste plaże, młodzi surferzy i dużo słońca. Brzmi idealnie, prawda? Właśnie w takiej scenerii osadzona jest akcja „Spadkobierców”.  




Życie Matta Kinga wydawało się idealne – kochana żona, cudowne dzieci, stabilna sytuacja finansowa. W ciągu ułamka sekundy wszystko pryska jak bańka mydlana, a życie najważniejszej dla niego osoby wisi na włosku. Kiedy po wypadku jego żona zapada w śpiączkę, to on musi przejąć wszelkie obowiązki. Dopiero teraz zaczyna do niego docierać, z jakimi problemami borykała się ukochana, próbując zapanować nad całym domem oraz wychowaniem siedemnastoletniej i dziesięcioletniej córki. Nastoletnia Alex, na co dzień mieszkająca w internacie dla trudnej młodzieży, wchodzi w okres buntu, poznając prawdziwość powiedzenia „Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam, gdzie chcą”, a młodsza Scottie zapatrzona jest w siostrę jak w obrazek i planuje pójść w jej ślady. Matt robi wszystko, by rodzina w tych trudnych chwilach była razem, na nowo poznając zagubione dziewczyny.
Historia pisana jest z jego perspektywy, dzięki czemu możemy na własnej skórze poczuć cierpienie osoby, która z dnia na dzień traci ukochaną kobietę i rzucona jest w wir nieprzewidywalnych wydarzeń. Ponadto na jaw wychodzą głęboko skrywane tajemnice, o których – jak się okazuje – wie jedna z córek. Jeśli śpiączka żony nie jest wystarczającym powodem do załamania, los rzuca mu pod nogi kłody związane z rodzinnym majątkiem i stawia go przed trudnym wyborem. A tych Matt ma ostatnio bardzo dużo.



Początkowo niezbyt zachęcająca historia, z każdym kolejnym rozdziałem wciągała mnie bardziej. Byłam sceptycznie nastawiona, widząc wspomnienie o wypadku, śpiączce, zbuntowanej nastolatce i problemach rodzinnych. Brzmi banalnie, prawda? Jednak tak nie jest, a opowieść ta przeplatana jest nie tylko bólem po fizycznej stracie ukochanej, ale także bijatyką uczuć, gdy na jaw wychodzą tajemnice związane z nieznajomym. Czy aby na pewno ich życie było takie rajskie? Rajska była jednak moja przyjemność z lektury, którą czytało się naprawdę szybko. Brak przesłodzonych momentów i bohaterów, prawdziwość i ból opisywany tak dokładnie, że niejednokrotnie ścisnął moje serce, a prosty język i brak przesadzonych ozdobników sprawia, że kolejne rozdziały pochłania się szybko i przyjemnie. Ujmujący realizm i fakt, że takie coś może przydarzyć się każdemu, wpływa na moją ocenę i jestem pewna, że jeszcze kiedyś tu wrócę.


OPIS: Los zmienia życie rodziny Matta Kinga, spadkobiercy wielkiej fortuny na Hawajach. Kiedy po wypadku jego żona zapada w śpiączkę, Matt musi nagle zająć się wychowaniem córek. Zajęty do tej pory swoimi sprawami, staje przed bardzo trudnym zadaniem. Siedemnastoletnia Alex odkrywa uroki bycia niegrzeczną dziewczynką, a dziesięcioletnia Scottie planuje pójść w ślady starszej siostry. Mało tego: znają sekret matki, którego odkrycie jeszcze bardziej skomplikuje życie Matta. Jak w rajskiej scenerii Hawajów - gdzie nawet w szpitalu można kupić pocztówki z surferami - przeżyć rodzinny dramat? Jak wyobrazić sobie popalającego trawkę chłopaka w roli zięcia? Jak zostać prawdziwym ojcem? 


Tytuł: Spadkobiercy 
Autor: Kaui Hart Hemmings 
Ilość stron: 352 
Wydawnictwo: Znak 
Kategoria: dramat, literatura współczesna 
Wydanie: 23 stycznia 2012 






Częścią mojej walentynkowej „randki" było wyjście do kina na najnowszy film z udziałem niesamowitego Timothée Chalameta. „Mój piękny syn" to jego druga poważna rola, gdzie wcielił się w młodego człowieka uzależnionego od narkotyków. Aktor, który osiągnął międzynarodowy sukces, rozpoczynając swoją filmową karierę od hucznych „Tamtych dni tamtych nocy", teraz znowu podbił serca całego świata, jednocześnie zostając okrzykniętym jako „młody Leonardo DiCaprio". 
Czy tak głośne określenie jest jednak prawdziwe? I jak nastolatek poradził sobie w swojej drugiej roli? To Wasz szczęśliwy dzień, bo właśnie dziś się tego dowiecie.
Jeśli ja miałabym opisać ten film w kilku słowach, na pewno użyłabym właśnie powyższych określeń. Zawód jest nierozłączną częścią niemal każdej sceny i chociaż to niesamowicie przewidywalne, dobitnie szczere jest również zauważenie, iż Nic jest po prostu zagubionym nastolatkiem, który zalicza mnóstwo upadków, ponieważ uzależnienie nie pozwala mu odzyskać kontroli nad swoim życiem. Jednocześnie próbuje być jak najlepszym synem oraz bratem, mimo wszystko usiłując pójść na studia oraz sprawić, aby rodzina była z niego dumna. 
Ten bohater ma niestety niesamowite ambicje, które przewyższają czasem jego własną siłę i możliwości. I to wszystko jest idealnie widać, ponieważ  każdy upadek jest usprawiedliwiony, niosąc konsekwencje zarówno w nim, jak i najbliższych. Sam film, jak i główna postać są po prostu strasznie rozbudowane właśnie na tle psychicznym, dzięki czemu widz jest w stanie zobaczyć, że życie nie zawsze jest kolorowe, bez względu na to jak cudowną ma się rodzinę.



Są jednak rzeczy, które mi — jako początkującej pisarce, przykładającej niesamowitą wagę do szczegółów — przeszkadzały. Jak na tak długi film, nie dowiedzieliśmy się praktycznie nic na temat samego uzależnienia Nica oraz początków wszystkich jego narkotykowych problemów. Zostaliśmy tak po prostu wrzuceni w wir wydarzeń, które byłyby o wiele bardziej wiarygodne, jeśli miałyby zapewnione stabilne podłoże przynajmniej na początku filmu. Niestety: w tej kwestii to my musimy zgadywać, co i kiedy poszło w życiu Nica nie tak. I to pozostawiło u mnie drobny niesmak.
Koniec końców uważam jednak, że „Mój piękny syn" jest poruszającą produkcją, która naświetla problem uzależnienia oraz trudy z nim związane. Polecam go dla niesamowitej gry aktorskiej, jak i złożoności głównego bohatera, którego młody Timothée Chalamet odegrał niemal Oscarowo.



OPIS:  "Mój piękny syn" opowiada historię rodziny, która musi zmierzyć się z uzależnieniem dorastającego chłopaka. To opowieść o nastolatku, który poszukuje swojej drogi, o marzeniach, które prowadzą go na skraj przepaści, a także o miłości rodziców, którzy nie potrafią wypuścić swego dziecka z objęć. To pierwszy tak szczery, prawdziwy i poruszający film o rodzinie, bezwarunkowej miłości, dumie, rozczarowaniach i nadziei. 




Gatunek: dramat 
Produkcja: USA 
Rok produkcji: 2018 
Reżyseria: Felix Van Groeningen 

Witajcie kochani.
Dziś przychodzę do Was z recenzją filmu o bardzo słynnym zespole, który nosi nazwę Queen. Kinowy przebój na podstawie ich kariery i popularności to "Bohemian Rapsody„. Wpis na jego temat pojawia się szybciej, niż ostatnie recenzje, ale no jakoś wyszło, że moim zdaniem jest zwyczajnie świetny  i sama nie mogłam się doczekać. Obejrzałam go razem z siostrą w kinie i bardzo mnie zaszokował swoją emisją. Na początku byłam pół na pół nastawiona i się zastanawiałam, czy iść na niego do kina czy po prostu poczekać i obejrzeć w internecie. Ale po zobaczeniu zwiastun oraz krótkim namyśle postanowiłam, że jednak pójdę do kina, ponieważ ten zespół też jest moim ulubionym i mogę go słuchać zawsze, bo mi poprawia humor. Chociaż to muzyka bardziej dosyć ciężka, jednak ostatnio taką polubiłam i innej prawie nie słucham. Queen to zespół, który chyba każda osoba zna i słuchała chociaż jeden raz, a jeśli nie kojarzy jego nazwy to skojarzy którąkolwiek z piosenek i wtedy powie, że jednak ją zna. Zespół, którym był Queen nie jest zwyczajny, tak jak inne zespoły z lat 70 czy 80, ponieważ niektóre z nich zostały zapomniane, a o Queen każdy słyszy i każdy mówi i moim zdaniem ten zespół nigdy nie przeminie.



Bardzo spisały się osoby odpowiedzialne za soundtrack tej produkcji, ponieważ wybrały świetne piosenki Queen i ich bardzo znane numery. Chociaż była jedna, której nie kojarzyłam, bo nie słuchałam jeszcze wszystkich albumów, ale pozostałe śpiewałam w kinie jak szalona, ponieważ nie dało się ich nie śpiewać. Film opisał życie Freddiego takie jakie najprawdopodobniej właśnie było, bo nie znam jego życia aż tak dokładnie i nikt nie zna jego życia dosłownie, nie wiem też czy wszystkie te sceny były dosłownie opisane, ale moim zdaniem reżyser ukazał życie Freddiego bardzo dobrze, chociaż jego życie było krótkie aż za krótkie. Bardzo podobały mi się sceny, gdzie można było zobaczyć, jak popularne piosenki Queen powstawały i kto je wymyślił, bo jeden fakt o Queen jest taki, że nie wszystkie piosenki napisał Freddi. Aktorów do filmu wybrali moim zdaniem perfekcyjnie, wszyscy byli podobni do swoich prawdziwych odpowiedników. Przed obejrzeniem tego filmu nie wiedziałam za dużo o Queen i o Freddim, ale gdy dzięki ekranizacji dowiedziałam się bardzo dużo i zebrałam wiele informacji. Niektórzy mawiali, że znali Freddiego w wieku nastoletnim: że był alkoholikiem, ćpunem, arogantem i gejem, ale my go dobrze nie znaliśmy i już niestety nie poznamy, więc nie możemy tak o nim mówić i nie powinniśmy wyrażać swojej opinii o osobie, której nie znaliśmy. Jeśli chodzi o mnie to ja uważam, że tak był taką osobą, ale za to co dobrego zrobił i za to, że utworzył taką grupę, jaką była Queen, której słuchał każdy i słucha do tej pory. Jestem z niego dumna, bo nie każdy wokalista lub zespół potrafi stworzyć coś tak niepowtarzalnego i niezapomnianego. Jestem również zdania, że żaden film w tym roku nie przebije tego. A jak podobał się on Wam, jeśli oczywiście go oglądaliście? Podzielcie się opinią w komentarzu. A jeśli nie oglądaliście, to czy macie zamiar?



OPIS: Porywająca opowieść o zespole Queen, jego muzyce i niezwykłym wokaliście Freddiem Mercurym, który przełamując stereotypy i konwencje, zdobył uwielbienie niezliczonych fanów. Film ukazuje błyskotliwą karierę zespołu, który dzięki ikonicznym utworom i rewolucyjnemu brzmieniu wspiął się na szczyty sławy, dopóki skandalizujący styl życia Mercury’ego nie postawił wszystkiego pod znakiem zapytania. Triumfalny powrót zespołu podczas koncertu na rzecz Live Aid z udziałem cierpiącego na śmiertelną chorobę Mercury’ego wszedł na trwałe do historii muzyki rockowej i po dziś dzień stanowi źródło inspiracji dla wszystkich tych, którzy czują się inni, niepoprawnych marzycieli i wielbicieli muzyki na całym świecie. 


Gatunek: biograficzny, dramat, muzyczny 
Produkcja: USA 
Rok produkcji: 23 pażdziernik 2018 
Reżyseria: Bryan Singer 
Scenariusz: Anthony McCarten 


Starsze posty Strona główna

 

Na skróty

     
     
     
     
 

Kreatywne oceny

01/10 02/10 03/10 04/10 05/10 06/10 07/10 08/10 09/10 10/10 Patronat Medialny

POPULAR POSTS

  • Kolejne 365 dni – Blanka Lipińska
  • Depresja, czyli gdy każdy oddech boli – Monika Kotlarek
  • Narzeczona na chwilę – Monika Serafin
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Zaobserwuj nas na Facebooku!

Czarno na kreatywnym

Zostań z nami

Odwiedziny

Archiwum bloga

W skrócie

Jesteśmy czarno na kreatywnym — pikselowym atramentem niekonwencjonalnie wypowiadamy się na interesujące nas tematy, wykorzystując w ten sposób chwilę wolnego czasu w szalonym zagranicznym życiu.

Popularne posty

  • [PRZEDPREMIEROWO] “DRWAL. MIŁOŚĆ, KTÓRA NARODZIŁA SIĘ Z NATURY" – K. N. Haner
  • [PRZEDPREMIEROWO] ZNAK KUKUŁKI – Anna Bichalska
  • Skutki uboczne miłości – Kate Canterbary

Nasze najnowsze patronaty

Nasze najnowsze patronaty

Copyright © Czarno na Kreatywnym. Designed & Developed by OddThemes