Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam książkę, w której nie było ani jednej sceny erotycznej. I może to kwestia moich wyborów, albo zwyczajnie tego, że dawno nie dokończyłam żadnej książki, ledwo cokolwiek zaczynając, ale byłam bardzo mile zaskoczona. Według notatki w podziękowaniach, dla autorki to również była nowość i z tego miejsca to pochwalę – brawo dla Marceliny Bobeł za pokazanie, że nie samym napięciem seksualnym żyje ten świat. I brawo za napisanie historii, która całkowicie wpasowuje się w przypisaną kategorię, czyli SWEET.
Sunny Lane ma problem: jest chodzącą kulką nieszczęść. Zawsze spóźnialska, niezdarna, pełna kompleksów studentka na sam szczyt pecha musi dodać jeszcze kilka punktów. Po pierwsze: przypadkowo na jej zajęcia przychodzi strasznie przystojny chłopak, naumyślnie zajmujący wolne miejsce obok niej. Po drugie: ten sam człowiek kradnie jej ciastko, zachowując się nawiasem jak jakiś creep. A po trzecie i najgorsze, w niedługim czasie jej akademik zostaje wyłączony z użytku przez problemy z robactwem. To zmusza Sunny do wprowadzenia się do najlepszej przyjaciółki oraz jej chłopaka.
Problemem jest jednak to, że tymczasowe rozwiązanie wpływa negatywnie na relacje dziewczyn, a ciągłe zgrzyty i niedocieranie się w końcu doprowadza Alison do ostateczności – podjęcia decyzji o wyprowadzce. Cameron służy jej w tej sytuacji pomocą, słysząc wśród kolegów z drużyny o tym, że jeden z nich potrzebuje współlokatora. Akademiki nie mogą być jednak zamieszkiwane przez niespokrewnione sobie osoby przeciwnych płci, więc aby uniknąć problemów z papirologią, Sunny i Dallas udają kuzynostwo. To z pozoru niewinne kłamstwo szybko staje się jednak gorzkie niczym spalone na wiór ciastko. A dym z piekarnika zwiastuje kłopoty…
Ja ukradłem jej ciastko, a ona skradła mi serce.
„Love in every crumble” porusza wiele trudnych tematów takie jak prześladowanie czy próba szantażu. Jako jeden z największych zwrotów akcji, zaraz po wciąż wiszącym w powietrzu pytaniu „kiedy kłamstwo Alison i Dallasa wyjdzie na jaw?”, muszę przyznać, że wątek dramaturgii narzucony przez jednego z wrogo życzących członków drużyny Dallasa wypadł słabo i nijako. I zakończył się tak szybko, że czytelnik na dobrą sprawę nie miał nawet porządniej chwili, aby nabrać wątpliwości czy Sunny faktycznie rozważy sabotowanie kariery swojego współlokatora na poważnie. Znaczy, no po jej charakterze dało się domyśleć, że nie, ale brakowało mi odrobiny dobrego suspensu.
Ogólnie jednak podsumowując, była to naprawdę przyjemna książka. Mamy tu wątek niepewności, kompleksów, nadinterpretacji zachowań – rzeczy tak naturalne oraz dla wielu znajome i to dodało jej potrzebnego realizmu. No i oczywiście uwielbiam powieści, w których pieniądze stanowią wyzwanie dla studentów, bo tak: życie kosztuje, wynajem kosztuje i nie istnieje jeszcze drzewo na których rosną pieniądze.
O, a na sam koniec dodatkowy plusik za motyw he fell first. No uwielbiam, gdy chłopak z pozornie zupełnie innej ligi okazuje się tak naprawdę całkowicie normalny, a gdy dodamy do tego ostrożność w zdobywaniu sympatii wstydliwej współlokatorki? Trzymajcie mnie, to jest zbyt urocze i moja wewnętrzna nastolatka piszczy w poduszkę, czytając te wszystkie sceny.
A jako PS dodam malutkie serduszko w stronę okładki – idealnie urocza, pokazująca już na pierwszy rzut oka co znajdziemy w środku ciasteczka o tytule „Love In Every Crumble”. Polecam je gorąco. W szczególności dla osób, potrzebujących tej wiosny odrobinę powiewu pierwszej miłości!















































