Czarno na Kreatywnym
  • Strona główna
  • O nas
  • Współprace
  • Patronaty
  • Gatunki
    • Romans
    • Literatura obyczajowa
    • Thriller
    • Kryminał
    • Sensacja
  • Kreatywne grafiki
  • Napisz do nas

Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam książkę, w której nie było ani jednej sceny erotycznej. I może to kwestia moich wyborów, albo zwyczajnie tego, że dawno nie dokończyłam żadnej książki, ledwo cokolwiek zaczynając, ale byłam bardzo mile zaskoczona. Według notatki w podziękowaniach, dla autorki to również była nowość i z tego miejsca to pochwalę – brawo dla Marceliny Bobeł za pokazanie, że nie samym napięciem seksualnym żyje ten świat. I brawo za napisanie historii, która całkowicie wpasowuje się w przypisaną kategorię, czyli SWEET.    

Sunny Lane ma problem: jest chodzącą kulką nieszczęść. Zawsze spóźnialska, niezdarna, pełna kompleksów studentka na sam szczyt pecha musi dodać jeszcze kilka punktów. Po pierwsze: przypadkowo na jej zajęcia przychodzi strasznie przystojny chłopak, naumyślnie zajmujący wolne miejsce obok niej. Po drugie: ten sam człowiek kradnie jej ciastko, zachowując się nawiasem jak jakiś creep. A po trzecie i najgorsze, w niedługim czasie jej akademik zostaje wyłączony z użytku przez problemy z robactwem. To zmusza Sunny do wprowadzenia się do najlepszej przyjaciółki oraz jej chłopaka.    

Problemem jest jednak to, że tymczasowe rozwiązanie wpływa negatywnie na relacje dziewczyn, a ciągłe zgrzyty i niedocieranie się w końcu doprowadza Alison do ostateczności – podjęcia decyzji o wyprowadzce. Cameron służy jej w tej sytuacji pomocą, słysząc wśród kolegów z drużyny o tym, że jeden z nich potrzebuje współlokatora. Akademiki nie mogą być jednak zamieszkiwane przez niespokrewnione sobie osoby przeciwnych płci, więc aby uniknąć problemów z papirologią, Sunny i Dallas udają kuzynostwo. To z pozoru niewinne kłamstwo szybko staje się jednak gorzkie niczym spalone na wiór ciastko. A dym z piekarnika zwiastuje kłopoty…    

Ja ukradłem jej ciastko, a ona skradła mi serce. 

„Love in every crumble” porusza wiele trudnych tematów takie jak prześladowanie czy próba szantażu. Jako jeden z największych zwrotów akcji, zaraz po wciąż wiszącym w powietrzu pytaniu „kiedy kłamstwo Alison i Dallasa wyjdzie na jaw?”, muszę przyznać, że wątek dramaturgii narzucony przez jednego z wrogo życzących członków drużyny Dallasa wypadł słabo i nijako. I zakończył się tak szybko, że czytelnik na dobrą sprawę nie miał nawet porządniej chwili, aby nabrać wątpliwości czy Sunny faktycznie rozważy sabotowanie kariery swojego współlokatora na poważnie. Znaczy, no po jej charakterze dało się domyśleć, że nie, ale brakowało mi odrobiny dobrego suspensu.    

Ogólnie jednak podsumowując, była to naprawdę przyjemna książka. Mamy tu wątek niepewności, kompleksów, nadinterpretacji zachowań – rzeczy tak naturalne oraz dla wielu znajome i to dodało jej potrzebnego realizmu. No i oczywiście uwielbiam powieści, w których pieniądze stanowią wyzwanie dla studentów, bo tak: życie kosztuje, wynajem kosztuje i nie istnieje jeszcze drzewo na których rosną pieniądze.     

O, a na sam koniec dodatkowy plusik za motyw he fell first. No uwielbiam, gdy chłopak z pozornie zupełnie innej ligi okazuje się tak naprawdę całkowicie normalny, a gdy dodamy do tego ostrożność w zdobywaniu sympatii wstydliwej współlokatorki? Trzymajcie mnie, to jest zbyt urocze i moja wewnętrzna nastolatka piszczy w poduszkę, czytając te wszystkie sceny.   

A jako PS dodam malutkie serduszko w stronę okładki – idealnie urocza, pokazująca już na pierwszy rzut oka co znajdziemy w środku ciasteczka o tytule „Love In Every Crumble”. Polecam je gorąco. W szczególności dla osób, potrzebujących tej wiosny odrobinę powiewu pierwszej miłości!   








 
OPIS: Czasem miłość zaczyna się od ukradzionego ciastka.  Sunny Lane wierzy, że ciastka potrafią osłodzić każdy dzień. Trudno jej jednak uwierzyć, że ktoś może pokochać ją samą – ciągle spóźnioną, lekko niezdarną i pełną kompleksów. Gdy pewnego dnia na wykładzie spotyka Dallasa Fostera – rozgrywającego drużyny futbolowej, który bezczelnie kradnie jej ulubione ciastko z białą czekoladą – nie wie jeszcze, że to dopiero początek zamieszania, które wywróci jej życie do góry nogami.  Kiedy akademik Sunny zostaje ewakuowany, a Dallas szuka współlokatora, los podsuwa im szalony plan: wejdą w układ, by móc zamieszkać razem. Z pozoru niewinne kłamstwo szybko staje się niebezpiecznie słodkie – wspólne wieczory, pieczenie ciastek i długie rozmowy sprawiają, że między tą dwójką rodzi się coś więcej.  Dallas, wbrew stereotypowi pewnego siebie sportowca, okazuje się ciepły, lojalny i rozbrajająco szczery. Dla Sunny staje się kimś, kto po raz pierwszy widzi w niej coś więcej niż tylko „dziewczynę od ciastek”. Ale gdy ich sekret grozi ujawnieniem, a przeszłe lęki Sunny powracają, dziewczyna musi zdecydować, czy potrafi zaufać nie tylko jemu – ale i sobie.  „Love in Every Crumble” to pełna humoru, czułości i emocji historia o pierwszej miłości, akceptacji własnego ciała i odnajdywaniu odwagi, by pokochać siebie takim, jakim się jest.




Tytuł: Love in every crumble
Autor: Marcelina Bobeł
Ilość stron: 432
Wydawnictwo: Papierowe Serca
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydanie: 11 lutego 2026


Przeczytałam romans z motywem hokejowym – i tak, to jest wyczyn, zważywszy na wysyp książek na ten temat, które podbijają teraz rynek wydawniczy. Miałam w planach „Red Shirt”, a na liście kilka innych młodzieżówek, w których pierwsze skrzypce odgrywa uczucie między znanym graczem i cichą, skromną główną bohaterką. Nie udało się, ale swoją szansę na szczęście otrzymało… „For Good Luck”, Ewy Remek.  

I bardzo się z tego powodu cieszę.  

Poznajemy Jamie, która właśnie dojeżdża pociągiem do Minneapolis, aby rozpocząć kolejny rozdział swojego życia. W zmianie otoczenia na studiach ma towarzyszyć jej ukochany chłopak Mitch, z którym wreszcie miała skończyć okres wytrwałości, zwany związkiem na odległość. Niestety jednak już od samego początku wszystko się komplikuje – Jamie zostaje sama, Mitch nie odbiera telefonu, a gdy wreszcie udaje jej się z nim połączyć, okazuje się, że jest całkowicie pijany i niezdolny do tego, aby ją odebrać.   

A jako wisienkę na torcie – bagaż Jamie zostaje skradziony przez agresywnego mężczyznę z nożem.  

Wybawieniem w tej sytuacji okazuje się starszy brat jej byłego chłopaka, który nie tylko po nią przyjeżdża, a jeszcze proponuje miejsce do spania. Brayden to odnoszące ogromne sukcesy hokeista NHL, którego główna bohaterka nie do końca pamiętała. I chociaż początkowo z przymrużeniem oka patrzyłam na fakt tego, że Jamie nie kojarzyła brata własnego chłopaka – cóż, teraz już byłego – tak im dalej w fabułę, tym bardziej rozumiałam, że to faktycznie miało sens przez zachowanie Mitcha w ich związku.   

Relacja Jamie i Braydena była bardzo niewinna i urocza, chociaż w teorii nieco niemoralna, bo Mitch wciąż kręcił się wokół byłej dziewczyny, pragnąc kolejnych szans. Z resztą, nie tylko on stawał na drodze szczęścia Jamie, a miesiące praktyk fizjoterapii połączone ze studiami, stanowiły wyzwanie. Wyzwanie – tym razem dla autorki – stanowiło również samo opisanie tych praktyk, co dało mi drobny zgrzyt. I chociaż wiem, że sam motyw profesjonalnych zajęć głównych bohaterów stanowić miał tło pod romans, tak nieco niewiarygodne dla mnie było to, że już od samego początku praktyk fizjoterapeutycznych Jamie mogła całkowicie sama przeprowadzać wywiad oraz opiekować się przypisanym sobie sportowcem. Czy tak to działa w rzeczywistości? Nie wydaje mi się. Czy urealnienie tego chociaż na samym początku negatywnie wpłynęłoby na romans głównych bohaterów? Też jakoś mi się nie wydaje, skoro chemia między nimi wyczuwalna była od pierwszego wspólnego akapitu.   

O tyle o ile sama okładka jakoś nieszczególnie przyciągnęła mój wzrok, tak pierwsza strona w środku była już zupełnie inną bajką. Tak samo jak zdobienia przy każdym rozdziale, które tak bardzo cieszyły oko, że z ogromną chęcią czytałam kolejne strony. W ogóle nie odczuwałam tego, że „For Good Luck” ma ponad 500 stron, zarówno przez elementy graficzne, jak i fakt, że dzięki lekkiemu stylowi autorki przez powieść dosłownie się płynęło.   

Gdyby nie mniejsze niuanse, byłaby to książka idealna. A jednak nie mogłam przejść obojętnie przy chociażby fakcie tego, że motyw skradzionego bagażu Jamie obszedł się bez echa, a ona nigdy nie wybrała się na zakupy, aby uzupełnić nieistniejącą garderobę. No cóż, może Brayden załatwił to wszystko za jej plecami, za co zwyczajnie była wdzięczna? To zostaje jedynie w umyśle autorki.   

„For Good Luck” to opowieść o powoli rozwijającym się uczuciu, o pasji, przyjaźni oraz ludziach, którzy często są dla nas rodziną pomimo braku więzów krwi. Bohaterowie są realistyczni, mają wiele ludzkich cech i to sprawia, że ich zachowania również wydają się rzeczywiste.   

Polecam tę książkę wszystkim fanom hokejowych romansów (i wstążek), zakazanych relacji i motywu he fell first. To była przyjemna lektura, która pokazuje, że nie wszyscy sportowcy na siłę kreowani muszą być na buców czy przepełnionych męską energią samców alfa. No bo spójrzmy na to szczerze – ile w końcu można mielić to samo.     

         





OPIS: 
Czasami nawet najmocniej świecące gwiazdy potrzebują w swoim życiu czegoś małego, niepozornego i stabilnego.  
Kiedy Jamie Jameson wsiada do pociągu do Minneapolis, gdzie zamierza zamieszkać i dokończyć studia, spodziewa się, że na dworcu powita ją jej chłopak. Zamiast niego na miejscu przypadkowo pojawia się jego starszy brat – młody, utalentowany i wytatuowany hokeista, zawodnik NHL, znany z perfekcyjnych strzałów do bramki i rozwiązywania nieporozumień na lodzie pięściami.  Brayden interesuje się Jamie od pierwszej chwili, choć oboje wiedzą, że nie powinno ich nic łączyć. Sprawy się komplikują, gdy dziewczyna rozpoczyna praktyki z fizjoterapii, a do jej gabinetu trafia właśnie Brayden Wyatt. On nie odpuszcza, a ona stara się trzymać na dystans – dopiero co zakończyła związek z jego bratem i nie ma po nim dobrych wspomnień.  Dziewczyna z małego miasteczka nieznająca wielkomiejskiego życia i gwiazda popularnej drużyny hokejowej, która od zawsze jest w centrum uwagi, ale szuka czegoś więcej niż tylko chwały i pucharów. Ich losy krzyżują się w gabinecie fizjoterapii, ale szybko się okazuje, że dotyk to nie wszystko, co zaczyna ich łączyć – mimo że pochodzą z dwóch różnych światów. 


Tytuł: For Good Luck
Autor: Ewa Remek
Ilość stron: 515
Wydawnictwo: NieZwykłe
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydanie: 2 lipca 2025

Starsze posty Strona główna

 

Na skróty

     
     
     
     
 

Kreatywne oceny

01/10 02/10 03/10 04/10 05/10 06/10 07/10 08/10 09/10 10/10 Patronat Medialny

POPULAR POSTS

  • Kolejne 365 dni – Blanka Lipińska
  • Depresja, czyli gdy każdy oddech boli – Monika Kotlarek
  • Narzeczona na chwilę – Monika Serafin
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Zaobserwuj nas na Facebooku!

Czarno na kreatywnym

Zostań z nami

Odwiedziny

Archiwum bloga

W skrócie

Jesteśmy czarno na kreatywnym — pikselowym atramentem niekonwencjonalnie wypowiadamy się na interesujące nas tematy, wykorzystując w ten sposób chwilę wolnego czasu w szalonym zagranicznym życiu.

Popularne posty

  • BĘDZIE BOLAŁO – Adam Kay
  • [PRZEDPREMIEROWO] ZNAK KUKUŁKI – Anna Bichalska
  • KOŁYSANKA Z AUSCHWITZ – Mario Escobar

Nasze najnowsze patronaty

Nasze najnowsze patronaty

Copyright © Czarno na Kreatywnym. Designed & Developed by OddThemes