Moje wielkie sycylijskie wesele... – "Ten dzień" – Bianka Lipińska

12 gru 2019


Kojarzycie tego mema z GTA, gdzie czarnoskóra postać z pistoletem mówi „oh shit, here we go again”? Taka była moja reakcja, gdy otworzyłam dokument, aby przelać do Worda wszystkie myśli na temat kontynuacji bestsellerowej książki Blanki Lipińskiej „365 dni”. W drugiej części, czyli „Ten dzień” powracamy do ostatniej sceny, tym razem opisanej z perspektywy Massima. Szczęście mężczyzny nie zna granic, a wielkie sycylijskie wesele to dopiero początek przygody, której twarzą dosłownie jest autorka, umieszczając swoje zdjęcie na okładce. Kontynuacja „połączenia Ojca Chrzestnego oraz Pięćdziesięciu Twarzy Greya” staje się jednak niczym więcej jak tylko marną podróbką tego drugiego, napisaną po polsku. Sceny pościgu, ucieczki oraz postrzelenie stanowią początek z wielu nazbyt uderzających podobieństw. I, okej, autorka posunęła się o krok dalej, dodając postać, której istnienia nikt nie poznał do samego końca, jednak według mnie było to zwyczajnie za mało. Przesyt na każdej stronie tej książki z trudem dociągnął czytelnika do ostatniej strony, a ja sama nie wiem, czemu znowu to sobie zrobiłam, sięgając na półkę z tymi złymi książkami.

Massimo uwielbiał seks, każda jego część ciała także. Był nienasyconym i doskonałym kochankiem. Najbardziej lubiłam w nim to, że nie tylko brał, ale i dawał. Całym sobą ofiarowywał kobiecie poczucie, że jest w łóżku najlepsza na świecie, że doprowadza go do szaleństwa, a każdy jej ruch jest doskonały, tak jak cała ona.

Przypomnijmy sobie jednak co miało miejsce dalej: Laura, teraz jako żona oraz przyszła matka dziedzica tego, co tam do dziedziczenia jest w świecie mafii wykreowanym przez Lipińską, stała się celem. Otoczka tajemniczości i tak naprawdę brak ukazania jakiegokolwiek zagrożenia ciągnie nas za nos przez kolejne strony pełne absurdu. Warto wspomnieć o scenie, gdzie Massimo jedzie ze swoją świeżo upieczoną żoną na weselne spotkanie głów klanów. Rozkazuje jej milczenie oraz odpowiednie zachowanie, a ona przystaje na to „jeśli później na jeden dzień (on) odda jej władzę”. To był jeden z niestety wielu momentów, gdy początkowo miałam ochotę wrzeć ze złości, zastanawiając się jakimś cudem wydawnictwo przepuściło takie głupoty, udostępniając je czytelnikom w całej Polsce. Całe szczęście jednak Laura ma wystarczająco rozumu, aby swoje żądania opierać jedynie na seksie, a nie sterowaniu mafią i kopaniu tyłków oraz sprzedaży narkotyków. 

A skoro o niej mowa: pamiętacie scenę gwałtu oralnego, od którego wrzał Internet po premierze „365 dni”? W drugiej części dostajemy krzywdę o wiele brutalniejszą bowiem obejmuje ona gwałt penetracyjny. I chociaż autorka, jak i dotknięta bohaterka ostatecznie machają na to ręką, fajkując kolejny wątek jako „zakończony”, o dziwo to właśnie Laura pierwszy raz na przełomie dwóch książek zachowuje się racjonalnie, robiąc awanturę życia i wpadając w czysty szał. Temat jednak szybko zostaje zapomniany, a my wracamy na prawidłowy tor. I muszę przyznać, że jak na książkę, gdzie Lipińska próbuje ukazać różnorodność w kwestii seksualnych fetyszy jak i preferencji, każdy następny stosunek pomiędzy bohaterami wydaje się niemal identyczny, co poprzedni, ba – miejscami są nawet otwarte nawiązania do poprzednich scen łóżkowych Massima oraz Laury. 

Narkotyki przewijają się co chwilę, a czerwona lampka zapala się u mnie, rzucając niewypowiedziane pytanie o uzależnienie. Sielanka seksualnych uniesień, kłótni, wyścigów rodem z Nowego Oblicza Greya kończy podejrzliwie identyczna scena, gdzie w tym scenariuszu to Massimo zmuszony jest podjąć decyzję, pierwszy raz mając w rękach życie kogoś, na kim mu zależy, zamiast osób, które tak po prostu zabijał z czystą krwią. Jaki będzie jego wybór? Na to odpowiemy sobie w ostatniej części tej serii. 

Warto zauważyć, że na końcu, jak i początku powieści umieszczona jest wzmianka o walce z rakiem, namawiająca czytelniczki do badań oraz dbania o swoje zdrowie. Ja polecę Wam więc to samo: walczcie z rakiem, kochani i zwyczajnie nie czytajcie Lipińskiej. 



OPIS: Sycylijskie życie Laury Biel zaczyna przypominać bajkę. Jest huczne wesele, mąż, który zrobi i odda dla niej wszystko, ciąża, prezenty i niewyobrażalny wprost luksus: służba, samochody, nadmorskie rezydencje. I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie to, że wokół kręcą się sami gangsterzy, w powietrzu wisi nieokreślona zbrodnia, ktoś stale próbuje ją porwać i zabić, a Olo, najlepsza przyjaciółka, ślepo podąża w jej ślady. Bycie żoną najniebezpieczniejszego mężczyzny na Sycylii ma swoje konsekwencje i Laura boleśnie się o tym przekona… Druga część bestselleru 365 dni to nie tylko przyjemne love story, które czyta się przed snem na dobranoc. To fabuła pełna zaskakujących zwrotów akcji: ucieczek, pogoni, zdrad, walk o honor, śmiertelnego niebezpieczeństwa. To książka o tym, jak łatwo się zakochać i równie łatwo zniszczyć sobie życie. Każdy rozdział zaskakuje , nic nie jest oczywiste – poza ostrym seksem i grą, w której nie ma ani złych, ani dobrych bohaterów. Jest za to wielka niewiadoma, wielka miłość, wielkie niebezpieczeństwo i wielka namiętność.




Tytuł: Ten dzień
Autor: Blanka Lipińska
Ilość stron: 520
Wydawnictwo: Edipresse
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydanie: 30 października 2018


4 komentarze:

  1. Wiesz co? Ja wiem, że to jest beznadziejne, ale mam jakąś masochistyczną ochotę przeczytać tę serię, żeby trochę się pośmiać i przekonać jak bardzo zła może być książka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. To brzmi jak bardzo zła kontynuacja bardzo złej książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie wiem, komu to się podoba :D Chociaż na pewno są tacy ludzie na tym świecie :P

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life